,, Szeptem''
_______________________
"Widziałam wszystko wyraźnie: jego gładkie słowa, czarne błyszczące oczy, doświadczenie z kłamstwem, uwodzeniem, kobietami. Zakochałam się w diable."
"- Czemu nie przestaniesz pić? - zasugerowałam.
- Przestać pić? Chyba żartujesz. Życie jest do bani, kiedy jako częściowo je rejestruję. Jeśli
przestałbym pić i przekonałbym się, jakie jest naprawdę, to zapewne skoczyłbym z mostu."
- Przestać pić? Chyba żartujesz. Życie jest do bani, kiedy jako częściowo je rejestruję. Jeśli
przestałbym pić i przekonałbym się, jakie jest naprawdę, to zapewne skoczyłbym z mostu."
"Bycia z tobą nigdy nie uważałem za coś niewłaściwego. To jedyna dobra rzecz, jaką zrobiłem. Ty jesteś jedynym dobrem w moim życiu. Nie obchodzą mnie Archaniołowie. Powiedz mi, co chcesz, abym zrobił. Powiedz to. Zrobię to co będziesz chciała."

"Cokolwiek zrobię, nigdy nie będziemy dostatecznie blisko. Nigdy nie będę go miała na tyle, na ile bym chciała. Pierścionek wbił się głebiej w moją dłoń, aż byłam pewna, że przeciął skórę. Przysięga krwi."
"Przez ułamek sekundy myślałam, że znalazłam odpowiedź - zrezygnuję z marzeń. To proste. Zamknęłam oczy i pozwoliłam im odejść, jakby były balonikami na długich, cienkich sznureczkach. Nie potrzebowałam tych marzeń. Nie mogłam być nawet pewna, czy się spełnią. A nawet gdyby się spełniły, nie miałam ochoty spędzić reszty życia samotnie, zadręczając się świadomością, że cokolwiek zrobiłam, nie miało znaczenia bez Patcha."
"„Patch nie akceptował wielu ludzi w życiu, a ufał jeszcze mniejszej liczbie, ale jeśli istniał ktoś, kto znał wszystkie jego tajemnice, to był to Rixon…”"
"- Jak wygląda marihuana?
- Pięć listków - odparła.
- Scott hoduje marihuanę. Pod łóżkiem.
- Dziwi cię to?"
- Pięć listków - odparła.
- Scott hoduje marihuanę. Pod łóżkiem.
- Dziwi cię to?"
"No i kto by się przejmował moją przyszłością? Pomyślę o tym później. Nie muszę już teraz planować całego życia."
"- Poszczęściło ci się - powiedziałam.
- Dopiero mi się p o s z c z ę ś c i.
- Wybierz nagrodę - burknął do Patcha prowadzący grę starszy mężczyzna, schylając się po strącone kręgle.
- Fioletowy miś - odparł Patch i odebrał okropnego pluszaka ze splątanym fioletowym futerkiem. Podał mi go.
- To dla mnie? - zapytałam, kładąc rękę na piersi.
- Lubisz to, co odrzucone. W sklepie wybierasz pogniecione puszki. Zauważyłem to."
- Dopiero mi się p o s z c z ę ś c i.
- Wybierz nagrodę - burknął do Patcha prowadzący grę starszy mężczyzna, schylając się po strącone kręgle.
- Fioletowy miś - odparł Patch i odebrał okropnego pluszaka ze splątanym fioletowym futerkiem. Podał mi go.
- To dla mnie? - zapytałam, kładąc rękę na piersi.
- Lubisz to, co odrzucone. W sklepie wybierasz pogniecione puszki. Zauważyłem to."
"nie chcę życia bez Ciebie. Nie chcę, żeby to się kiedykolwiek skończyło."
"Patch spojrzał mi prosto w oczy.
-Już nie, Aniele. - I zanim zdążyłam zareagować, skoczył za drzwi i zniknął w ogólnym chaosie... Wyszłam na ulicę, otworzyłam jeepa, przesunęłam fotel i wyjechałam z parkingu... "
-Już nie, Aniele. - I zanim zdążyłam zareagować, skoczył za drzwi i zniknął w ogólnym chaosie... Wyszłam na ulicę, otworzyłam jeepa, przesunęłam fotel i wyjechałam z parkingu... "
"- Idę po cheeseburgera - powiedziałam. - Przynieść ci coś?
- Nic z listy dań.
Uśmiechnęłam się."
- Nic z listy dań.
Uśmiechnęłam się."
,, Mów szeptem jeśli mówisz o miłości''
" - Ma na plecach wielką bliznę w kształcie odwróconego "v". Dziwne prawda?
- No pewnie, że dziwne. Ale chodzi o Pacha, a on jest nieźle pokopany. Niech zgadnę... Bójka gangów? Blizny z więzienia? Szramy po wypadku, który spowodował i zwiał?Gdy jedna półkula mózgowa śledziła rozmowę z Vee, druga brnęła w koleiny podświadomości.
Wróciłam pamięcią do wieczoru, w którym Pach namówił mnie na przejażdżkę "Archaniołem".
Przypomniałam sobie dziwaczne, przerażające malunki na bokach wagoników... Rogate bestie odzierające anioła ze skrzydeł. Czarne odwrócone "v" na jego plecach.
O mało nie upuściłam telefonu.
- S... sorry, co mówiłaś? - Poprosiłam Vee, uzmysławiając sobie, że jest już gdzieś dalej w rozmowie i czeka na reakcję.
- Co się stało potem? - Powtórzyła, akcentując każde słowo. - Nora, Nora, odbiór! Czekam na szczegóły, bo zaraz padnę.
- wdał się w bijatykę i koleś rozerwał mu koszulę. Tyle.
Vee westchnęła głęboko.
- właśnie o to mi chodzi. Jesteście razem, a on się wdaje w bójkę? Chory, czy co? Jak zwierzę, nie człowiek.
Szybko porównałam w wyobraźni szramę Pacha ze szramą anioła.
Obie były koloru czarnej lukrecji, obie przebiegały od łopatek aż do nerek i obie rozchodziły się na boki.
Stwierdziłam, że pewnie jakimś upiornym zbiegiem okoliczności blizny Pacha wyglądają identycznie jak te na obrazkach.
W końcu mogło je spowodować wiele rzeczy. Kto wie,może - jak powiedziała Vee - były to sznyty z więzienia albo pamiątki po ulicznej bijatyce czy po kraksie.
Niestety, każda z tych przyczyn wydawała się bez sensu.
tak, jakby prawda chciała mi zajrzeć prosto w oczy, a mnie brakowało odwagi, by to spojrzenie odwzajemnić...
"-To nie tak-rzekł Patch,widząc moją minę.-Posłuchaj. Odkąd cię poznałem, zmieniłem się pod każdym względem. Dziś nie pragnę już tego, czego pragnąłem przed pięcioma miesiącami. Czy chciałem mież ludzkie ciało? Owszem,bardzo.Czy teraz mi na tym zależy? Nie.-Popatrzył na mnie zpowagą. Zamist spełnić marzenie, wybrałem to, co jest mi konieczne do życia. Ciebie, aniele. Potrzebuję ciebie bradziej, niż potrafisz to sobie wyobrazić.(...)-Kocham cię.-Jego stanowczy głos był przepełniony czułością. -Przypomniałaś mi, kim byłem dawniej. Sprawiłaś, że znów chcę być tamtym człowiekiem. Trzymając cię w ramionach, czuję, że razemstawimy czoło wszelkim przeciwnościom i zwyciążymy. Jestem twój,jeśli tylko się zgadzasz."
-Zwariowałeś?-zapytałam.
-Na twoim punkcie.
-Patch!
"- Dobrze ci w tym smokingu - powiedziałam z uznaniem.
- Aniele - nachylił się i delikatnie skubnął moje ucho zębami - poczekaj aż go zdejmę..."
- Aniele - nachylił się i delikatnie skubnął moje ucho zębami - poczekaj aż go zdejmę..."
"- Chcę budzić się przy tobie każdego ranka i zasypiać przy tobie każdej nocy - powiedział Patch poważnie. - Chcę się tobą opiekować, wielbić cię i kochać tak, jak żaden inny mężczyzna. Chcę cię rozpieszczać. Każdy mój pocałunek, dotyk, każda moja myśl należy do ciebie. Przy mnie będziesz szczęśliwa. Każdego dnia będę cię uszczęśliwiał. - Stara, niemal prymitywna obrączka, którą trzymał w palcach, złapała promień słońca i zalśniła srebrzystym blaskiem. - Znalazłem ten pierścionek tuż po tym, jak zostałem wygnany z nieba. Zatrzymałem go, by przypominał mi, jak jedna decyzja może zaważyć na wieczności. Mam go od dawna. Chcę ci go ofiarować. Przerwałaś moje cierpienie i ofiarowałaś mi nową wieczność. Bądź moja, Noro. Bądź dla mnie wszystkim."
"BĘDĘ ZA DWADZIEŚCIA MINUT - napisał Patch. - W
KTÓRYM POKOJU JESTEŚ?
W TWOJEJ SYPIALNI.
DAJ MI DZIESIĘĆ MINUT."
KTÓRYM POKOJU JESTEŚ?
W TWOJEJ SYPIALNI.
DAJ MI DZIESIĘĆ MINUT."
"- Udało ci się - pogratulowałam Patchowi. - Jestem istną maszyną do wywijania szablą. Żałuję, że od początku nie byłeś moim osobistym trenerem.
Na jego twarz powoli wypłynął szelmowski uśmiech.
- Jak trwoga, to do Patcha.
- Mhm"
Na jego twarz powoli wypłynął szelmowski uśmiech.
- Jak trwoga, to do Patcha.
- Mhm"
"- Kiedy zobaczyłem cię po raz pierwszy, pomyślałem, że nigdy w życiu nie widziałem niczego bardziej urzekającego i pięknego.
- Dlaczego mi to mówisz? - zapytałam żałośnie.
- Zobaczyłem cię i chciałem być blisko. Chciałem, żebyś mnie wpuściła. Chciałem poznać cię lepiej niż ktokolwiek inny. Pragnąłem cię całej. To pragnienie doprowadziło mnie na skraj szaleństwa. - Patch umilkł i miękko wciągnął powietrze, jakby mnie wdychał. - A teraz, kiedy już cię mam, przeraża mnie jedynie myśl, że znów mógłbym znaleźć się w takiej sytuacji. Że znów z całej siły mógłbym cię pragnąć i nie mieć nadziei na to, że to pragnienie można zaspokoić. Cała należysz do mnie, aniele. Nie pozwolę, by cokolwiek to zmieniło.
Uniosłam się na łokciu i spojrzałam mu w oczy.
- Nie zasługuję na ciebie, Patch. Nieważne, co powiesz. Taka jest prawda.
- Nie zasługujesz na mnie - zgodził się. - Zasługujesz na kogoś lepszego, ale utknęłaś tu ze mną i musisz sobie z tym jakoś poradzić. - Patch przygarnął mnie do siebie jednym zwinnym ruchem i położył się na mnie. Jego czarne oczy zabłysły łobuzerskim blaskiem. - Pamiętaj, że nie mam najmniejszego zamiaru pozwolić ci odejść. Mniejsza o to, czy będzie chciał nas rozdzielić inny mężczyzna, twoja matka, czy piekielne moce. Nie odpuszczę. Nigdy nie usłyszysz ode mnie słowa żegnaj."
- Dlaczego mi to mówisz? - zapytałam żałośnie.
- Zobaczyłem cię i chciałem być blisko. Chciałem, żebyś mnie wpuściła. Chciałem poznać cię lepiej niż ktokolwiek inny. Pragnąłem cię całej. To pragnienie doprowadziło mnie na skraj szaleństwa. - Patch umilkł i miękko wciągnął powietrze, jakby mnie wdychał. - A teraz, kiedy już cię mam, przeraża mnie jedynie myśl, że znów mógłbym znaleźć się w takiej sytuacji. Że znów z całej siły mógłbym cię pragnąć i nie mieć nadziei na to, że to pragnienie można zaspokoić. Cała należysz do mnie, aniele. Nie pozwolę, by cokolwiek to zmieniło.
Uniosłam się na łokciu i spojrzałam mu w oczy.
- Nie zasługuję na ciebie, Patch. Nieważne, co powiesz. Taka jest prawda.
- Nie zasługujesz na mnie - zgodził się. - Zasługujesz na kogoś lepszego, ale utknęłaś tu ze mną i musisz sobie z tym jakoś poradzić. - Patch przygarnął mnie do siebie jednym zwinnym ruchem i położył się na mnie. Jego czarne oczy zabłysły łobuzerskim blaskiem. - Pamiętaj, że nie mam najmniejszego zamiaru pozwolić ci odejść. Mniejsza o to, czy będzie chciał nas rozdzielić inny mężczyzna, twoja matka, czy piekielne moce. Nie odpuszczę. Nigdy nie usłyszysz ode mnie słowa żegnaj."
"Jego śmiałe, gorące usta złączyły się z moimi. Przestał
się ze mną droczyć. Pocałował mnie z całą siłą płonącego
w nim czarnego ognia, głęboko i zachłannie, rozpalając
moje ciało i duszę. Zaczęłam wątpić, czy dotąd wiedziałam,
czym jest prawdziwy pocaunek."
się ze mną droczyć. Pocałował mnie z całą siłą płonącego
w nim czarnego ognia, głęboko i zachłannie, rozpalając
moje ciało i duszę. Zaczęłam wątpić, czy dotąd wiedziałam,
czym jest prawdziwy pocaunek."
"- Jestem Nefilką. Złapię te kwiaty, jeszcze zanim inne twoje przyjaciółki zorientują się, że w ogóle coś rzucałaś."
"Jeżeli chcesz wiedzieć, to podjęłam decyzję. Jestem twoja, cała twoja."
"Dzięki tobie mogę się poczuć tylko lepiej, aniele - wyszeptał i odszukał moje usta, skutecznie uniemożliwiając mi jakikolwiek protest. Miał zamknięte oczy, a na jego twarzy malowały się zmęczenie i stres , jednak jego pocałunek odpędził ode mnie wszelkie zmartwienia."
"Nie spodziewałem się, że cię tu dziś zastanę, ale skoro już jesteś, nie pozwolę ci tak łatwo odejść."
"- Kocham go - powiedziała po prostu, patrząc mi prosto w oczy. - Zawsze będę go kochać. Jest moją pierwszą miłością i nigdy o nim nie zapomnę. Ale on kocha Ciebie. - Westchnęła z przygnębieniem. - Jeżeli przyjdzie dzień, że nie będziecie już tak mocno związani, będę czekać.
- Na twoim miejscu nie liczyłabym na to."
- Na twoim miejscu nie liczyłabym na to."

